poniedziałek, 20 marca 2017

CANDY u Hanulka

Hania na swoim blogu ogłosiła CANDY na powitanie Wiosny. Dawno się w nic nie bawiłam, więc dziś postanowiłam spróbować szczęścia. Zwłaszcza, że Hania robi przecudowne prezenty.
Oto banerek do zabawy:
Kto chętny ma jeszcze dużo czasu by się zapisać ;)

Pozdrawiam

sobota, 18 marca 2017

SAL Victorian Garden - etap 1

W czwartek rano nadszedł ten czas, w którym mogłam powiedzieć, że ukończyłam całą jedną stronę w moim Mini Victorian Garden... Dobrze, że organizatorka zrezygnowała z konkretnych terminów w jakich trzeba się zmieścić, bo ja akurat bym się nie zmieściła... Haftujemy we własnym tempie i dzięki temu nie muszę się stresować.
A teraz pokaz mojej pracy:
W sumie to zrobiłam więcej niż 1 stronę. Zawsze zaczynam od dołu, a tutaj dół obrazka to dodatkowe 35 rzędów krzyżyków na stronie. W sumie ten fragment to około 10 800 krzyżyków...
Dużo. Na dodatek niemal każdy krzyżyk jest w innym kolorze a ja wybrałam złą metodę haftowania i na 200% zrobiłam kilka błędów. Mam jednak nadzieję, że w ogólnym rozrachunku tego nie będzie widać.
Przy okazji pochwalę się moim nowym "wynalazkiem". Do obu HAED-ów muliny trzymam w woreczkach. Takich zwyczajnych, śniadaniowych. Do "Widoku z Okna" używam dodatkowo obręczy, na których wieszam bobinki i zaczęte pasma muliny (których nie zdążyłam z lenistwa nawinąć na bobinki). Strasznie mnie te woreczki przy Victorian Garden denerwowały, bo szukając nowego koloru musiałam wysypywać wszystko...
Potrzebowałam czegoś innego...
Rozejrzałam się po kuchni i... BINGO!
Kiedyś w prezencie dostałam zestaw herbat Lipton w bardzo fajnym blaszanym pudełku:
Herbaty się skończyły, a pudełka szkoda mi było wyrzucić...
Chwila namysłu i.... TADAM!
Sprawę ułatwił fakt, że w pudełku były już kartonowe "pojemniczki", w których kiedyś znajdowały się herbaty - w każdym inny smak.
Dzięki temu mogłam sobie trochę muliny posegregować numerami - 100, 200, 300 itp.
Nie na darmo mówią, że potrzeba matką wynalazków ;)

Teraz muszę odpocząć od pikselozy. Mam w planach dwa szybkie (mam nadzieję) i małe hafty, z którymi chciałabym się uporać do końca kwietnia... Zobaczymy jak mi pójdzie...

Dziękuję za wszelkie komentarze, jakie u mnie pozostawiacie.
Anek73 - wiesz, tak jakoś to odczytałam, napisałaś w poście że "męczysz się" z HAED-em już kilka lat....
Agnieszka D - super że mnie rozumiesz :)
Margotka - dziękuję za zaproszenie. Jak zwykle przegapiłam...
Renka - dziwi mnie tylko, że reszta uczestniczek się nie zorientowała...

Pozdrawiam

sobota, 4 marca 2017

Sal Tea Time - motyw nr 6

Generalnie cały wolny czas spędzam nad obrazem Mini Victorian Garden. Chwytam za robótkę w każdej wolnej chwili, a zdarzają się dni, kiedy mam wolne od 3 do 5 godzin i wtedy to się dopiero dzieje....
Nie zapomniałam jednak od innym Salu - o Tea Time i w minioną środę ochoczo zabrałam się do kolejnego motywu.
Pracowicie stawiałam krzyżyki korzystając z wolnego dnia, z faktu ze są ferie i nigdzie nie muszę się spieszć. Co więcej korzystając z faktu ze jest wyjątkowo brzydka pogoda i nie ma jak wyjsc na dwór, a dziecię moje wyjątkowo grzecznie bawi się sama....
I tak dość szybko uwinęłam się z krzyżykami i zaczęłam konturować. I nagle ZONK....
Konturowanie zbliżało się do końca, a do mnie dotarło, że na wydruku czegoś brakuje, że nie mam dolnego kawałeczka serwetki....
Tak to właśnie wyglądało... Musiałam odłożyć haft. Sprawdziłam swoje wydruki, pliki w komputerze, napisałam email do organizatorki - i nic. Kawałka motywu brakuje nadal, a organizatorka zajęta pewnie prywatnymi sprawami nie zajrzała na pocztę.
Dzięki grupie na fb dostałam jednak nie tylko brakujący kawałek, ale też i cały wzór, za co serdecznie dziękuję.
Tak wygląda kompletny, 6 już motyw Salu Tea Time:
Niewiele brakowało, ale jaka różnica, prawda?
A tak wygląda wszystkie 6 motywów razem:
Jeszcze 3 motywy i niestety koniec zabawy :(. Trzeba będzie znaleźć nową...

Bardzo Wam dziękuję za gorący doping przy Victorian Garden. Nie rzucę haftu w kąt, bo jednak troszkę wniego zainwestowałam (zakup wzoru, materiału,  mulin, nie licząc mojego czasu).
Troszkę mnie te pikselki męczą, ale wiem, że warto się poświęcić, a czasem ponarzekać ;)

Vipek - mam laptopa, tableta i tp. ale nie przekonasz mnie do haftowania z ekranu. Już próbowałam i wiem, że to nie dla mnie. Po pierwsze oczy - męczą się od ciągłego patrzenia w ekran. Po drugie fakt, że po kartkę sięgam i ją mam od razu. Nie ważne czy odłożyłam haft na minutę czy na godzinę. A tablet/laptop lubi się wyłączać po iluś minutach bezczynności i trochę trwa zanim się znów włączy. Inna sprawa, że trzeba toto co jakiś czas ładować. Pomijam koszty prądu, chodzi mi raczej o pracy urządzenia "na kablu"...
To moje subiektywne odczucia i nie chcę nikomu ich narzucać
Promyk - dziękuję. Nie umywa się do Twoich karteczek
Marii Rolvik - dziękuję za radę, ale pozostanę przy formacie A4 z przyczyn technicznych.

Jeszcze raz dziękuję za pozostawione komentarze.
Pozdrawiam serdecznie