sobota, 3 grudnia 2016

SAL Tea Time - odsłona trzecia

Dziś mija termin pokazania kolejnego obrazka z SAL-u Tea Time, wobec tego bez zbędnego pisania przedstawiam swoją filiżankę:
A tak wygląda całość:
Haftowało się przyjemnie i dość szybko, jak na moje możliwości czasowe. 
Niestety wciąż mam za mało czasu na wszystko, nie tylko na hafciki. Miałam robić kartki świąteczne, ale obawiam się że w tym roku chyba po prostu wyślę kupne....
A teraz spać, bo do rana niedaleko a ja jak zwykle będę rano jak zombie...

Dziękuję wszystkim za komentarze pod moim poprzednim postem.
Pozdrawiam serdecznie

niedziela, 20 listopada 2016

Woreczek na kapcie

W czwartek dziecko wróciło z płaczem ze szkoły. Powodem płaczu był kompletnie rozerwany woreczek na kapcie. Dla mnie nie tragedia, ale dla dziecka już tak. Kupując kapcie, dostaliśmy ten woreczek w komplecie. Był na nim ten sam motyw co na kapciach - słodka stonoga, oraz miejsce na wpisanie imienia dziecka
Generalnie nie byłam nawet zdziwiona, że woreczek się potargał. Był z cienkiej flizelinki, która po 2 miesiącach używania była jak sito.
Mama musiała stanąć na wysokości zadania i uszyć dziecku nowy woreczek.
Idealnym materiałem na woreczek okazał się kawałek nogawki moich jeansów ciążowych...
Kiedyś w napadzie chęci szycia poodcinałam spodniom nogawki, porozpruwałam, przymierzałam, kombinowałam. Wtedy z szycia nic nie wyszło, materiał powędrował do szafki. Potem z jednego kawałka powstała sukienka dla lalki (tutaj).
Teraz materiał przydał się do uszycia woreczka:
 Z przodu aplikacja z ulubionym motywem:
 A tu prezentacja kompletna - woreczek i kapcie ;)
Hafciarsko też się u mnie trochę dzieje, bo codziennie przynajmniej godzinkę staram się spędzać nad moim Oknem:
Dziś oczywiście udało mi się spędzić nad haftem więcej niż godzinę, ale za to wczoraj nie postawiłam ani jednego krzyżyka... Za to przejrzałam swoje mulinowe zapasy i doszłam do wniosku, że jedyne co w tej chwili mogą zacząć to Malwy, bo znalazłam do nich aż 75% potrzebnych kolorów...
Malwy raczej jednak na razie poczekają...

Anek73 - gdybym miała wyhaftowane 2-3 strony to faktycznie bym się zastanowiła. Ale tego kawałka nawet mi nie szkoda
Vipek - ja się trochę boję tej 18 bo od zawsze haftuję na 14. Boję się ze nie ogarnę tak drobnej kanwy. Za 20 nie biorę się wcale
Agnieszka Wardzinska - oszczędności raczej nie będzie, bo jak poprzedno będę haftować 2 nitkami...
Karolina - 20 i 25 to już dla mnie abstrakcja. Moje oczy by tego nie wytrzymały
Kasia Krzyżyk - planowałam haftować 1 nitką, ale dla porównania na kawałku kanwy zrobiłam kilka rzędów 1 i kilka 2 nitkami i zdecydowanie bardziej podobało mi się to 2 nitkami
Teresa Luchowska - link do grupy i link do wydarzenia

Bardzo Wam dziękuję za pozostawione komentarze i cieszę się, że będziecie mnie wspierać. To ważne dla każdej hafciarki. Szczególnie przy HAED-ach ;)
Pozdrawiam serdecznie



niedziela, 13 listopada 2016

SAL "Widok z Okna" - podejście drugie

Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta, ale w marcu zaczęłam haftować swojego pierwszego w życiu HAED-a, pod tytułem "Widok z Okna".
Niewiele jednak wtedy zrobiłam. Miałam kilka zaczętych haftów i swój tygodniowy system haftowania - co tydzień inny haft.
Tak się jednak złożyło, że pokończyłam wszystkie inne hafty (a nawet zaczęłam nowe) a HEAD leżał tak jak go odłożyłam po 2 tygodniach haftowania.
Wyglądał wtedy tak:
Niemal cała jedna strona... Generalnie mogłam haftować dalej, ale od jakiegoś czasu chodził za mną pomysł, by jednak zacząć go jeszcze raz. Powód? Zaczęłam go haftować na kanwie 14. Zawsze i wszystko na niej haftuję, ale w pewnym momencie dotarło do mnie, jak ogromny to będzie obraz... Może nie jak "Bitwa pod Grunwaldem", ale jednak...
Postanowiłam więc zmienić kanwę na drobniejszą. Mój wybór padł na 18, którą udało mi się zakupić w sklepie internetowym Igiełki (polecam). Ja jednak mieszkam poza granicami Polski, więc przesyłkę z kanwą od Igiełki otrzymała moja mama, a ja ją sobie w lipcu odebrałam.
I tak od powrotu z wakacji dojrzewała myśl, by wreszcie zacząć na nowo.
Gdy już skończyłam Tęczową Różę i nadgoniłam terminy w SAL-u Tea Time nadszedł czas na HEAD-a...
Zaczęłam w zeszłą niedzielę i w ten właśnie dzień postawiłam chyba najwięcej krzyżyków:
Jak już wspomniałam kanwa 18, haftowane 2 nitkami muliny.
Generalnie są to tylko 2 czy 3 kolory - same najciemniejsze szarości. Grafity nawet bym powiedziała. Niemal niczym się nie różnią...
Przez cały tydzień po powrocie z pracy udawało mi się przysiąść na godzinkę, czasem więcej i dzisiejszego ranka haft wyglądał tak:
Pojawiło się kilka innych odcieni, jakieś fiolety...
Dla ścisłości - szerokość tego haftu to szerokość 1 kartki A4 czyli 65 krzyżyków.
Poprzednio rysowałam ołówkiem linie, ale drażniły mnie one, bo miałam wrażenie że je widać i że to już tak zostanie. Poprzednio, czyli gdy zaczynałam ten haft po raz pierwszy, bowiem zawsze haftuję na czystej kanwie. Rysuję tylko linie pomocnicze jak brzegi czy środek.
Teraz postanowiłam zaznaczyć tylko skrzyżowania linii - po pierwsze mniej pracy a po drugie mniej widoczne...
Mimo tego, że haftuję na drobniejszej kanwie i 2 nitkami to mam dziwne wrażenie prześwitów, ale to chyba tylko moja wyobraźnia.
Dziś miałam więcej czasu więc miałam nadzieję na podgonienie haftu. Niestety mieliśmy gości i z tego powodu dużo nie przybyło:
Na domiar złego ten mix kolorów sprawia, że mam ciągle wrażenie pomyłki. Wciąż liczę i liczę, sprawdzam i znów liczę. No ale jak człowiek co jakiś czas musi się od haftu oderwać (bo dziecko, bo kawa, bo obiad, bo goście) to potem tak jest i nie ma się czemu dziwić. Dodatkowo poprzednio haftowałam kolumnami do góry, czyli każda 10 krzyżyków osobno, a teraz chciałam mieć mniej nitek i zaczęłam kolorami.... Doszłam jednak do wniosku, że nie był to zbytnio dobry pomysł, bo nie wszędzie da się kolorami, szczególnie jak kolumny się mylą, a odcienie koloru niemal się od siebie nie różnią....
Te "dziury" widoczne na ostatnim zdjęciu to jeden z odcieni, którego dziś już nie zdążyłam uzupełnić. Może uda mi się to jutro, po powrocie z pracy...

Pisałam w poprzednim poście, że nie bardzo wiem, co teraz zacząć. Odpowiedź macie powyżej - zaczęłam Widok z Okna. Chwilowo dłużej nad nim popracuję, a jedynym przerywnikiem będzie kolejny motyw z SAL-u Tea Time.
Chwilowo, czyli do 1 stycznia, bo wtedy zaczyna się SAL na holenderskiej grupie "Fans Heaven and Earth Designs borduren". Jak sama nazwa grupy wskazuje haftować będziemy HEAD-a. Tym razem będzie to Victorian Garden Dominic'a Davison:
Każdy uczestnik SAL-u musiał sobie we własnym zakresie kupić schemat (ze strony HAED oczywiście). Mogliśmy jednak sami zadecydować który wariant chcemy haftować (Supersized, Normal, Max Colours, Mini). Ja skorzystałam z dwudniowej 50% obniżki i wybrałam Mini Victorian Garden  - 337 x 225 krzyżyków i 81 kolorów. Kanwę już mam, teraz będę kompletować kolory ;)

Tak więc narazie Widok z Okna plus Tea Time, a po 1 stycznia jeszcze Victorian Garden.
A malwy? Malwy też będą, w późniejszym terminie. Kto wie, może wrócę do starego sprawdzonego systemu haftowania co tydzień lub co dwa czegoś innego. Zobaczymy jak będzie, bo jest tyle pięknych haftów, że ciężko się skupić wyłącznie na jednym :D

Dziękuję za pozostawione komentarze.
Lidzia - proszę bardzo oto link. Z pewnością taniej niż w twojej pasmanterii ;)
Alchemia Handmade - jak mogłaś przeczytać powyżej Malwy też będą. Później. Chociaż u mnie to nigdy nic nie wiadomo, słoneczniki bowiem zaczęłam pod wpływem impulsu w wigilię :D
Anek73 - tym bardziej podziwiam tempo

Pozdrawiam