poniedziałek, 2 lipca 2018

SAL Cookie Time po raz 8

Dawno mnie tu nie było. Tzn bywalam, oglądałąm wasze blogi ale mało kiedy miałam czas na komentowanie. Coś ostatnio zalatana jestem, postaram się o tym opowiedzieć w następnym poście, może jutro lub za tydzien. Jak znajdę czas - wybaczcie.
Dziś też wpadłam na szybko żeby posta napisać o naszym SALu.
Nie wszyscy się wyrobili, ale wiadomo - wakacje.
Oto mój motyw:
I reszta uczestniczek w kolejności nadsyłania:
1. Małgosia - Magiczny Świat Krzyżyków:
 2. Sylwia, czyli Ruda Mama i Jej Pasje, która została odrobinę z tyłu, ale dzielnie nadrabia zaległości:
 3. Karolina - Moje Hobby:
 4. Agata - Hafty Agaty:
5. Małgosia - Margo i Nitka:
Ja za dwa tygodnie wyjeżdzam do Polski, ale 2 sierpnia będę już z powrotem w domu, więc kto do niedzieli 5 sierpnia da radę wyhaftować jakikolwiek motyw to niech podeśle zdjecie.
Za miesiąc niestety pokazemy ostatni już motyw SAL-u. Chyba czas wymyśleć nową zabawę ;)

Dziękuję że tu zaglądacie i komentujecie (mimo wszystko). Pozdrawiam serdecznie

niedziela, 3 czerwca 2018

Sal Cookie Time - motyw 7

Dziś napiszę tylko tyle - przepraszam, że post SAL-owy nie ukazał się 1 czerwca. Ja się w tygodniu po prostu  nie wyrabiam. Przez cały dzień korzystam tylko z telefonu, nie mam czasu an spokojne napisanie postu, a wieczorami padam "na pysk" i już nie mam siły myśleć co napisać.
Wybaczcie zatem i obejrzyjcie nasze SAL-owe postępy.
1. Mój (tak dla przypomnienia):
 2. Małgosia - Magiczny świat krzyżyków:
3. Agata - Hafty Agaty:
4. Beata - Beaty Hafty:
5. Karolina - Moje Hobby - dziś pokazuje aż trzy motywy. I tu muszę się przyznać, że przegapiłam jeden podesłany mi przez Karolinę motyw. Dlatego pokazuję go dziś. Przepraszam:
6. Małgosia - Margo i Nitka:
7.  Cytrulina - Cytrulina Hand Made:
To by było na tyle. Kolejny motyw już do Was leci. Liczę, że się wyrobimy do 1 lipca ;)

Dziękuję serdecznie za Wasze komentarze:
- Elżbieta K, Renka, Jagna - widzę że wiecie o czy mowię...
- Lidzia - dawaj, przyjmę każdą ilość wolnego czasu.... ;)
- Magdus208 - nic się nie martw, nadrobisz :)
- Alicjo dziękuję - chętnie zajrzę w wolnej chwili

Pozdrawiam

poniedziałek, 28 maja 2018

Jakoś się wyrobiłam...

Od pewnego czasu zauważam, że ciągle jestem z czymś do tyłu, że nie nadążam, nie wyrabiam i że wszystkie moje plany biorą w łeb...
Nie pomaga nawet mój planer, który nota bene po powrocie z Polski (początek marca) poszedł w odstawkę, bo ciągle brakowało mi czasu żeby coś zaplanować. A jak już miałam coś zaplanowane, to dzwonił telefon/przychodził sms bądź wiadomość Whatsapp i wszystko się zmieniało.
Przeważnie dzwonił koordynator a Sandd i prosił o wzięcie do rozniesienia poczty na dodatkowym rejonie. W większości wypadków bywałam asertywna i mówiłam NIE, ale zdarzały się sytuacje, że nie sposób było odmówić.
Od 1 kwietnia i tak przybyło mi pracy, bo z braku ludzi (doręczycieli) wszystkie rejony zostały powiększone średnio o 3-4 ulice, a co za tym idzie zwiększyła się ilość przesyłek jak i ich ciężar. Finanse też się odrobinę zwiększyły, no ale nie kasa jest najważniejsza... Jak ktoś pada na nos po jednym rejonie, to trudno żeby robił dwa...
Ostatnie dwa tygodnie to była "jazda bez trzymanki" - jakoś niespodziewanie dużo pracy i zajęć poza domem. Wychodziłam o 8.00, wracałam o 15.00. Albo wracałam wcześniej tylko po to by za godzinę/dwie znów wyruszyć.
Kolejny tydzień też taki będzie, ale przysięgam że to już ostatni taki tydzień. Nie daję rady, nie wyrabiam, ciągle chodzę zmęczona, senna i rozdrażniona...
Na szczęście czasami wieczorami mogę troszeczkę odpocząć przy krzyżykach. I tak powolutku wieczorami (w poprzedni weekend miałam gości) wydłubałam zaległy motyw SAL-u Cookie Time:
 I całość:
Od razu po skończeniu jednego motywu zabrałam się za drugi i też go tak wieczorami po troszeczku dłubałam. Ten weekend był już na szczęście całkowicie na luzie i mogłam dokończyć siódmy już motyw:
 I całość po raz kolejny:
Nawet szybko się haftowało - w sumie to tylko 4-5 kolorów plus kontury. Nie wiem, czy faktycznie tak wyglądają chińskie ciasteczka z wróżbami, ale tak było na schemacie i tak wyhaftowałam.
Teraz czekam na Wasze zdjęcia - w niedzielę postaram się pokazać je wszystkie.
Co do mnie, to "wisi" u mnie jeden post roboczy, o zupełnie czymś innym niż krzyżyki czy druty, ale on "nabiera mocy urzędowej". To coś nie jest jeszcze tak do końca wykończone (mam jakieś 98%) i nie wiem kiedy zdołam to coś ukończyć a post opublikować.
Do tego w planach mam dwie metryczki i jakiś hafcik pasowałoby zabrać na wakacje...
Mam nadzieję, że naprawdę jeszcze tydzień i wszystko wróci do jako takiej stabilizacji. Do "jako-takiej", bo są jeszcze dwie nierozstrzygnięte sprawy, ale to już temat na "po wakacjach" ;)

Dziękuję wszystkim za Wasze komentarze i zachwyty nad Malwami. Ramka ma być współgrająca z pozostałymi dwoma, mam nadzieję, że będzie wręcz taka sama
- Lidzia, ja też tak kiedyś mówiłam, że wolę mniejsze a teraz jestem z siebie mega dumna, ze dałam radę tym 3 obrazom
- Vipek - przeważnie haftuję na Aida 14
- Monika Blezien - zdjęcie z pewnością się pokaże, ale dopiero na początku sierpnia
- krokusik - sama siebie podziwiam  ;)

Pozdrawiam serdecznie


niedziela, 13 maja 2018

Rzutem na taśmę...

Dokładnie tak jak w tytule - rzutem na taśmę, czyli niemal w ostatniej chwili dało mi się ukończyć moje Malwy.
Skończyłam je wczoraj wieczorem, dziś rano odbyła się szybka sesja zdjęciowa, a o godzinie 19.00 Malwy wyruszyły w drogę do Polski, do oprawy.
Oto moje Malwy w świetle dziennym:
Jak widać Malwom na parapecie okiennym było troszkę ciasno więc drugie zdjęcie zdobiłam im już tradycyjnie na podłodze:
Jestem mega zadowolona i już nie mogę doczekać się ich powrotu. Już szykuję im miejsce na ścianie w towarzystwie Irysów i Słoneczników.
Tak dla porównania:
- Irysy powstały w ciągu 16 miesięcy (nie odliczając przerw)
- Słoneczniki haftowałam 18 miesięcy (również nie odliczając przerw)
- Malwy udało mi się zrobić w ciągu 10 miesięcy. I też zdążyły swoje odleżeć zanim udało mi się je ukończyć. Wydawały się bardzo pracochłonne, a zdecydowanie najszybciej się je haftowało.
A może to ja miałam teraz więcej czasu?
Teraz czas nadrobić mój własny SAL Cookie Time i wrócić do HAED-ów.

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze.
Pozdrawiam serdecznie

środa, 2 maja 2018

Sal Cookie Time - odsłona 6

Jest mi strasznie wstyd, ale nie wyrobiłam się w tym miesiącu z obrazkiem SAL-owym...
Najpierw usilnie kończyłam chustę, a potem dziubałam Malwy. Kanwy z Cookie Time w ogóle nie wzięłam do ręki.
Teraz zostało mi tylko 10 dni żeby te Malwy skończyć, a i tak wątpię, żebym je skończyla...
No ale nie o Malwach to jest post.
Ja się nie wyrobiłam, za to inne uczestniczki to i owszem. Nie tylko się wyrobiły, ale nawet nadrobiły zaległości.
Tak więc nie przedłużając:
1. Magda - Mulinkowy świat - udało jej się nadgonić motyw 5 i 6:

 2. Małgosia - Magiczny świat krzyżyków:
 3. Beata - Beaty Hafty - też dwa motywy:
 4. Agata - Hafty Agaty:
 5. Małgosia - Margo i Nitka:
 6. Cytrulina - Cytrulina Hand Made:
To tyle. Motyw 7 już poleciał, można haftować dalej. Następna odsłona w okolicach 1 czerwca. Mam nadzieję że i ja się do tej pory wyrobię na bieżąco.

Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Udało mi się już pokończyć wszystkie luźno zwisające kolorowe nitki, teraz tylko ten żółty. Obym zdążyła...
Magduś, Iwa - autor obrazu/wzoru do haftu zadbał o to, by mnie ten żółty nie zmęczył - w tym tle są dwa wzajemnie przenikające się odcienie. Jest więc cała masa pojedynczych krzyżyków jednego odcienia porozrzucanych po jednostajnym tle drugiego odcienia. Sama słodycz :D

Pozdrawiam serdecznie


poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Malwy wróciły

Tak jak głosi tytuł Malwy wróciły do łask i można powiedzieć, że powoli się kończą...
Jak pokazywałam je miesiąc temu wyglądały tak:
Zrobione prawie cale 5 stron i początek strony 6. Dłubałam po trochu w przerwach pomiędzy drutami, a ostatnie dwa tygodnie bardzo intensywnie - oczywiście na ile pozwalały mi obowiązki zawodowo-domowo-rodzinne.
Dziś mogę się już pochwalić pełnymi sześcioma stronami wzoru:
Tam na samej górze brakuje odrobiny krzyżyków przy jednym z kwiatów. Tyl razem jednak nie zabrakło mi nici a czasu.... Zależało mi, by napisać tego posta wczoraj, bo obiecałam sobie publikować co niedzielę. Jednak wczoraj wieczorem nie miałam odpowiedniego oświetlenia, a dziś oświetlenie było ale zabrakło czasu do wypełnienia kwiatka.
Tak więc do końca strony brakuje może z 10 krzyżyków.
Teraz jeszcze kilka małych kwiatuszków, jakaś zieleń listków a potem to już tylko tło i tło, aż do końca strony....
Do wyhaftowania zostało mi jeszcze to, co zaznaczone czerwonym kwadratem:

Żółty bezmiar..... :D
Mama przyjeżdża za dwa tygodnie, za kolejne dwa wraca do Polski - wszystko wskazuje na to, że jednak się wyrobię ;)

Bardzo serdecznie wam dziękuję za wszystkie zachwyty nad moją chustą. Nie jest perfekcyjna, ale cieszy oko.
Jolajka - ja też może kiedyś skuszę się ponownie na ten wzór, ale teraz już z "porządnej" włóczki ;)
Elżbieta K. - dziękuję, będę testować już wkrótce, bo mam już konkretny plan na tę włóczkę
Magdus208 - wiesz jak to jest - człowiek nigdy do końca nie jest zadowolony z efektów swej pracy...
Monika Blezień - dziękuję :D



wtorek, 10 kwietnia 2018

Efekt Motyla

Zawzięłam się i w poniedziałek Wielkanocny skończyłam moją pierwszą w życiu chustę:
W środę chusta została wymoczona i zblokowana:
Do blokowania użyłam starego materaca ubranego w równie stare prześcieradło. No i oczywiście potrzebna była ogromna ilość szpilek...
Całość suszyła się na strychu przez ponad 24h.
Potem ja i chusta musiałyśmy poczekać aż do niedzieli, żeby moc sobie zrobić sesję zdjęciową. Pogoda była idealna, a co najważniejsze znalazł się też i fotograf. Lichy, bo lichy ale z braku laku...
Tak więc pierwsza nasza wspólna fotka w pełnym słońcu na tle garażu:
Po zrobieniu tego zdjęcia fotograf (czytaj - mój mąż) doszedł do wniosku, że garaż jest mało reprezentacyjny i dlatego lepiej zrobić sesję zdjęciową po drugiej stronie ogrodu, na tle nowego płotu sąsiada...
Tu już sceneria może i lepsza, ale zdecydowanie więcej cienia...
Było kilka prób udrapowania chusty, kilka zdjęć nie nadaje się do publikacji. Do tego córka uparła się, że musi mieć zdjęcie z mamą w nowej chuście...
Tadam - zdecydowanie tak będę ją nosić. Innej opcji nie ma.
Oczywiście córcia musiała przymierzyć czy chusta tak przypadkiem nie pasuje na nią:
Na chustę zużyłam 2,5 motka Drops Love You 7. Tyle mi zostało z 3 motków:

Chusta zrobiona jest wg wzoru Iwony Eriksson i nazywa się Efekt Motyla. Jestem dumna z siebie, że udało mi się ją zrobić od początku do końca. Wiele razy prułam nawet po 2-3 rzędy i robiłam na nowo, ale się nie poddałam. Chusta nie jest idealna. Jest w niej wiele błędów które zauważyłam zbyt późno, lub których nie potrafiłam już skorygować. Niektóre oczka są mniejsze, a inne większe i blokowanie wcale ich nie wyrównało. 
No i troszkę brakuje w niej takiego efektu "wow". Ale wiedziałam od początku ze go nie będzie, bo zrobiłam ją z najzwyklejszej, najtańszej bawełnianej włóczki. To była chusta robiona "na próbę" - czy rozgryzę schemat, czy będę w stanie powtarzać wzór zgodnie ze schematem, czy nie rzucę robótki w połowie i no z ciekawości jak MOJA własnoręcznie wydziergana chusta będzie wyglądać po skończeniu. Czy będzie choć trochę przypominać oryginał, czy będzie dziewiarskim gniotem...
I wiecie co Wam powiem? Że nabrałam ochoty na kolejne dziergadełko. I tak się zastanawiam, czy skusić się na wzór znaleziony na Garnstudio i kupić do niego zalecane włóczki, czy może wykorzystać to co mam w domu i zrobić z tego coś...
Chodzą i po glowie dwie rzeczy - ponczo dla córci oraz szal Snoweko wzoru Iwony Eriksson...
A w domu mam coś takiego:
To coś przywiózł mój śp. tata z Austrii, gdzie pracował w latach 1979-1981. Wynika z tego, że owa włóczka jest trochę leciwa w latach... Mam też problem z określeniem co to właściwie jest, bo na metce oprócz napisów SIMILMOHAIR GR.100 nie ma żadnych innych napisów czy symboli. Nie ma więc ani składu, ani przepisu prania czy choćby grubości drutów/szydełka. Niby to Moher, niby tam jest narysowana koza angorska, ale Wujek Google nakierował mnie na jakąś archiwalną aukcję na allegro, gdzie wyczytałam co następuje:
"Witam,
przedmiotem aukcji jest piękna moherowa włóczka SIMIL MOHAIR produkcji włoskiej.
Włóczka jest z meszkiem, delikatnym włoskiem, miła w dotyku.
Kolor beżowy. Skład – 100 % poliakryl
Opakowanie: motek 100 g."
Zdjęcia brak, ale podejrzewam, że to to samo... No więc Moher czy Poliakryl i co z tego zrobić????

Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.
Agula Aga - mam nadzieję, że jakoś nas dogonisz, albo przynajmniej zaczniesz...
magdus208 - trzeba było pokazać to co masz. Ale nie szkodzi, pokażemy za miesiąc.

Pozdrawiam serdecznie

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

SAL Cookie Time motyw 5

Nadszedł czas aby pokazać postępy w SAL-u Cookie Time. Tzn czas był na to już kilka dni temu, ale wszyscy wiecie jak to jest przed świętami - czasu brak na cokolwiek.
Tak więc dziś czas pochwalić się elementem nr 5.
Na początek pochwalę się swoimi dłubankami:
 I całość:
A teraz postępy pozostałych uczestników zabawy:
1. Agata - Hafty Agaty:
2. Małgosia - Margo i Nitka:
3. Cytrulina - Cytrulina Hand Made - dziś chwali się aż dwoma obrazkami:

4. Sylwia - Ruda mama i jej pasje - także z dwoma motywami:
























5. Małgosia - Magiczny świat krzyżyków - kolejna osoba, której udało się nas dogonić:


Prawda że ładne postępy?
Mam nadzieję, że żadnego maila ze zdjęciem nie zgubiłam w przedświątecznym zamieszaniu...
Kto nie zdążył w tym miesiącu to myślę, że dogoni nas do końca kwietnia.
Kolejny motyw już do was leci więc od jutra możecie zaczynać :)

Dziękuję Wam serdecznie za wszystkie życzenia świąteczne, jakie od Was dostałam. Ja tym razem postarałam sie też poodwiedzać Wasze blogi i zostawić tam życzenia. Jeśli kogoś ominęłam - proszę o wybaczenie.
Odnośnie chusty to... bardzo dziękuję za wsparcie.
Agnieszka R - do wprawy to mi jeszcze baaaaardzo daleko. A prucie owszem, zniechęca, ale ja z natury jestem uparte stworzenie i tak łatwo sie nie poddaję ;)
Renka - dziękuję
Karolina - ja też tak mówiłam , że się nie znam. No dobra, umiem prawe i lewe, ale AŻURY? CHUSTY? Z czym to się je??? ;)
Lidzia - odpoczywaj. Ja jeszcze walczę, ale boję się że kiedyś padnę i już nie wstanę...
Pozdrawiam Was gorąco.