sobota, 10 listopada 2012

Hafty małe i duże

Od mojego ostatniego postu minęło 3 tygodnie i wypadałoby napisać co u mnie....
Po pierwsze muszę Wam powiedzieć, że wróciła moja wiara w ludzi, ponieważ wróciły do mnie omyłkowo wysłane pieniążki, za co jestem niezmiernie wdzięczna.
Z innych spraw to już mniej ciekawie, bo ja znowu pracuję raz na jakiś czas, a mąż przestał pracować w ogóle... 
Efekt tego był taki, że moja mama wczoraj wieczorem pojechała do domu.
Właściwie to nie wiem czy się z tego powodu cieszyć, czy nie... Mama zawsze pomogła przy dziecku, przy obiedzie, posprzątała itp. Ale w jej obecności prawie wcale czasu nie mialam, żeby spokojnie siąść i haftować.......
Ale żeby nie bylo, że nic nie zrobiłam...
Udało mi się wyhaftować metryczkę o której wspominałam we wcześniejszym poście:
Dzięki temu że mam swoją własną maszyne do szycia z metryczki dzięki pomocy mojej mamy powstała podusia:
To moja pierwsza w życiu niemal samodzielnie uszyta poduszka. Niemal, bo falbankę wszyła jednak moja mama. Ja bałam się, że sobie z tym nie poradzę.
Oprócz uszycia podusi nauczyłam się też skracać spodnie. Mama pokazała mi też jak szyć dużo innych rzeczy i mam nadzieję, że kiedyś będzie okazja by wam to pokazać.
Oprócz metryczki udało mi się postawić kilka krzyżyków na moich iryskach. Przybyło ich dosłownie kilka i nie ma się czym chwalić.
Za to mogę pochwalić sie kilkoma maleństwami:
1. Kwiatuszek i A dla Agnieszki:
2. Różyczka i R dla Rozalii:
 3. Motylek i M dla Marii:
 4. Serduszko i I dla Iwony
 I wszystkie w komplecie:
Jak wam się podobają?
Jeśli któraś ma takie maleńkie wzorki o wymiarach 9 x 9/11 x 11 lub 13 x 13 krzyżyków i mogłaby podesłać na mojego e-maila to będę naprawdę wdzieczna.
Pozdrawiam

niedziela, 21 października 2012

Żółty "ocean"

Ufff, w moich irysach dotarłam do drugiego "brzegu" niemal bezkresnej żółci. Od wczoraj widać jak duży jest ten haft, bo udało mi się zrobić część górnego brzegu obrazka i jestem z tego powodu ogromnie szczęśliwa.

Jak widać żółty "ocean" jeszcze się nie skończył, ale haft powędruje chwilowo do szafy bo mam dość pilne zamówienia na inne rzeczy.
Najpierw będę haftować metryczki i to aż dwie. Pierwsza będzie na poduszkę z dedykacją dla córki koleżanki z Polski a druga dla naszej znajomej Węgierki, która lada chwila będzie rodzić.
Misia na poduszkę już zaczęłam. Obszyłam kanwę i postawiłam pierwsze krzyżyki, ale... szczeniak pogryzł mi mulinę i nie wiem czy da się ją jeszcze uratować.
Później musze pomyśleć o prezentach na Boże Narodzenie. Obawiam się więc, że irysy "posiedzą" w szafie do stycznia....
A tu winowajca:
Szczerzy zęby, bo mu zabrałam "zabawkę".


niedziela, 14 października 2012

Życia ciąg dalszy...

Ostatnio "zjada" mnie codzienność i zmęczenie. Zbyt dużo problemów i problemików, ktore zaprzątają głowę.
W końcu zaczęłam w miare normalnie pracować. Normalnie czyli od poniedziałku do czwartku od 6.00 do 14.00. Pierwszy dzień był koszmarem, następne byly nie lepsze. Wracałam do domu i właściwie padałam na mordkę, a tu dziecię się cieszy i trzeba się nim zająć. Na szczęście mama zajmowała się sprzątaniem, gotowaniem, praniem.
Haftów było niewiele. Nie codzień udawało mi się postawić jakies krzyżyki na iryskach...

W zeszłą niedzielę mieliśmy gości - tak na szybko, 2h i po wszystkim. Przyjechała do nas znajoma z mężem. Poznałyśmy się na "dzieciowym" forum Matek-Polek w Holandii. Pół roku temu wzięliśmy od nich ślicznego szczeniaczka shih-tzu.
Było coś na słodko:
I na owocowo:
Było i prezentowo. Koleżanka przywiozła dla mojej małej grającego misia:
A ja wiedząc że ona przyjedzie i że podobają jej się moje breloczki niemal na godznę przed wizytą wyprodukowałam kolejne maleństwo. Tym razem z truskawką, bo Małgosia z mężem pracują na plantacji truskawek.

Były też i prawdziwe truskawki przywiezione przez nich, ale niestety nie zdążyłam im zrobić fotki.
Wzór na truskaweczkę wzięłam z internetu, a konkretnie stąd.
Następnym razem pokażę postępy w iryskach.
Zapisałam się na rozdawajke u Sylwuśki
A nóż mi sie uda?
Czekam jeszcze na rozwiązanie sprawy z tym nieszczęsnym przelewem...
Dziękuję za wasze wszystkie komentarze, szczególnie za te podtrzymujące mnie na duchu.
Pozdrawiam