wtorek, 15 października 2013

Skończyłam!!!!!

Bez zbędnych slow - zdjęcie mówi samo za siebie:
Robótka jeszcze "gorąca", dopiero co zdjęta z tamborka. Zresztą widać jej zagniecenia i od owego tamborka i od trzymania w rekach.
Po prawie półtora roku pracy moje Irysy są ukończone. Własnie sprawdziłam - pierwsze krzyżyki na kanwie postawiłam 1 czerwca 2012 roku, a ostatnie dziś, czyli 14 września 2013 roku - dokładnie 16 miesięcy i 14 dni pracy. 
Przez ten czas urodziłam dziecko, zmieniłam prace, i wyhaftowałam dużo innych, znacznie mniejszych prac (metryczki, zakładki, obrazki RR-kowe).
Poprosiłam męża o pomoc w naciągnięciu kanwy i oto efekt:
Teraz IRYSY prezentują się znacznie lepiej. Jestem z siebie niezmiernie zadowolona. Kanwa wędruje do prania, a ja szukam inspiracji na następny tak duży haft....

Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny i komentarze.

niedziela, 13 października 2013

Metryczka na szybko

Gdy w styczniu zaczynałam moja obecna prace poznałam tam dużo nowych osób. Miedzy innymi Jolande, która jak się potem okazało była w ciąży. Zgodnie z holenderskim zwyczajem na urlop macierzyński poszła na 4 tygodnie przed planowana data porodu, a po 16 tygodniach macierzyńskiego i 2 tygodniach urlopu wypoczynkowego miała wrócić do pracy. 
W lipcu Jolanda urodziła śliczną córeczkę (wiem, bo widziałam zdjęcia), a jutro - czyli w poniedziałek 14 października wraca do nas do pracy.
Z tej okazji dostanie ode mnie mały prezencik:

Taka oto metryczkę wyhefcilam na szybko. Na szybko, jak na moje możliwości czasowe, bo w rzeczywistości haftowałam to maleństwo 2 tygodnie....
Oczywiście nie obyło się bez prucia i zmiany kolorów, bo na rozpisce kolorystycznej którą mam coś mi się te kolory nie zgadzały. Najpierw się okazało, ze dwa odcienie różowego po wyszyciu obok siebie nie dają efektu cieniowania i musiałam pruć ten który w zamyśle miał być ciemniejszy, a potem, ze bardzo jasny łososiowy na buzi jest ciemniejszy od ciemnego łososiowego....Na kupowanie nowych nici było już za późno i musiałam ratować się tym co miałam w swojej kolekcji. Z kolorystyki twarzy nie jestem zadowolona, ale już nic nie zmienię. 
Dziś obszyłam, wyprałam i oprawiłam, jutro metryczka powędruje do malej Lany..

W planach jest jeszcze taka niebieska, dla znajomej, która urodziła syna i mam nadzieje ze się spręże i tez ja na szybko wyhaftuje


czwartek, 3 października 2013

Moj pierwszy SAL...

Zapisałam się na nowa dla mnie zabawę o nazwie SAL.  Zabawa polega na tym, ze uczestnicy haftują wspólnie jeden obrazek w określonym czasie. Bardzo podobnie do RR, z tym, ze podczas SAL-u haftujemy cały czas na swojej kanwie, nikomu jej nie wysyłając. Można haftować jeden konkretny duży wzór lub kilka małych wzorków w ramach jednej tematyki, czyli coś jak w RR Cytrusowym czy Yummy.
Ja zapisałam się na SAL Herbaciany, organizowany przez Tami
Tami jako organizatorka zabawy ustala tez jej zasady, na które wszystkie uczestniczki zgodziły się bez zastrzeżeń. Zabawę zaczynamy od 1 stycznia 2014. Co miesiąc Tami będzie przesyłać nam wzór kolejnej herbatki do wyhaftowania. Żadna z nas nie widziała schematu tych herbat, nie wiemy wiec jak one wyglądają i przez to zabawa jest dużo ciekawsza. Możemy już zacząć haftować ramkę okalająca każdą herbatkę z osobna, ale z racji tego ze nie jest to obowiązkowe ja postanowiłam haftować ramki na bieżąco. Tak wiec na pierwsze efekty musicie poczekać do końca stycznia.
Jako ze po internecie krąży schemat z kawami i wiele z Was albo już te kawy wyhaftowało albo bierze udział w RR-ach czy SAL-ach kawowych ja zastanawiam się nad haftowaniem obu schematów... Miałabym piękny komplet na ścianę salonu. Do tego przydałyby się jeszcze jakieś apetycznie wyglądające ciasteczka... Oj coś mi się zdaje ze rok 2014 będzie bardzo pracowity.... ;)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających, komentujących, obserwujących....