niedziela, 10 stycznia 2021

Sal z Kakao w tle - motyw przedostatni

Dziś jest odpowiedni czas na pokazanie naszych SAL-owych postępów. I tutaj muszę się przyznać, że gdyby nie Edyta, która wczoraj podesłała zdjęcie swoich postępów to ten post ukazałby się ze sporym opóźnieniem. Bo ja ostatnio znów nie ogarniam rzeczywistości. Dopiero początek roku, a ja już zaliczyłam nerwówkę. Ale o tym może w innym poście. Teraz chwalimy się naszymi hafcikami!

Jako pierwsza tym razem była Małgosia z bloga Magiczny Świat Krzyżyków, która swoja pracę podesłała już w grudniu! Ma dziewczyna tempo:

Druga była Cytrulina, którą znamy z bloga Cytrulina Hand Made:
Kolejna uczestniczka - Edyta z bloga Szafirowy Zakątek przysłała swoje zdjęcie dosłownie wczoraj i dzięki temu przypomniała mi o tym, że powinnam napisać posta:
Dziękuję Edytko za przypomnienie!
Dziś dostałam email od Agaty z bloga Robótkowy (i nie tylko) kuferek Meri. Agata jest mocno spóźniona, ale dzielnie nadrabia. Z racji tego, że posiada wzór na własność to haftuje motywy w zupełnie innej kolejności. Oto jej postępy:
Trzymam kciuki aby dotrwała do końca.
I jak zawsze na końcu moje "arcydzieło":
Za miesiąc spotkamy się z naszym SAL-em po raz ostatni. Muszę się przyznać, że trochę będzie mi tego naszego comiesięcznego haftowania brakowało. Ale niestety, chwilowo nie jestem w stanie ogarnąć terminowości haftowania czy publikowania wzorów. Za dużo w tej chwili mam na głowie. 
Może teraz ktoś inny zorganizuje jakąś zabawę, znajdzie wzór który mnie zachwyci i podejmę się wyzwania. Na razie priorytetem jest Widok z Okna, którego postępy już nie długo doczekają się publikacji.
Widziałam na Waszych blogach że pokazujecie plany na rok 2021. Moim głównym planem jest ukończenie Widoku. A wszystko co wyskoczy "w trakcie" będzie miłą odskocznią ;)

Dziękuję za wszystkie Wasze życzenia noworoczne złożone zarówno tu jak i na Waszych blogach czy na fb. Bądźmy dobrej myśli, zaszczepmy się i pozostańmy w zdrowiu - tego sobie i Wam życzę








czwartek, 31 grudnia 2020

Nowy Rok, nowa Nadzieja - 2021

Przyjdzie nowy..

Bez żadnej rany, bez zadrapania

Będzie wolny od błędów i jasny.

Pełen pustych miejsc, kartek na marzenia, na plany..

Będzie mógł przynieść wszystko i wszystko zmienić w sercu.

Dziś jeszcze nie istnieje..

Teraz go jeszcze nie ma..

Jeszcze się nie przywitał..

Jeszcze za wcześnie

Ale już gdzieś tam czuć jego oddech, dłonie, którymi obejmie życie..

Przyjdzie nowy. Bez skazy.

Pozwoli inaczej spojrzeć w przestrzeń

Zapełnić się milionami czułych pragnień, ludzi, słów, smaków..

Nowy Rok - Nowa Karta Na Życie I Nadzieja Na Wszystko!

Wszystkiego dobrego w tym Nowym Roku życzy Iskierka z rodziną!

(tekst i zdjęcie znalezione w necie)

poniedziałek, 28 grudnia 2020

Trzy dni laby...

Dla mnie te święta to było totalne lenistwo. Przez 3 nie nie robiłam prawie nic oprócz haftowania. Mogę powiedzieć, że odpoczęłam.

Ale ogólnie grudzień był dla mnie bardzo pracowity.

Oprócz pracy zawodowej i remontu kuchni, którym chwaliłam się 2 posty temu intensywnie pracowałam nad kolosem. Nie próżnowałam też w temacie drutów.

Prawie skończyłam Makową Panienkę. Prawie, bo brakło czasu do zblokowania i zszycia. 

Zrobiłam mamie czapkę kłosami i zaczęłam otulacz. Tego drugiego niestety nie skończyłam, bo brakło mi włóczki, która zamówiona tydzień przed świętami jeszcze do mnie nie dotarła. Tak więc sesja zdjęciowa odbędzie się w terminie późniejszym, czyli znając życie gdzieś w połowie stycznia...

W temacie kolosa, to najpierw kupiłam sobie (w końcu) sortery na igły i zmusiłam męża do ich przymocowania na krośnie:


Jak widać na powyższym zdjęciu symbole wydrukowane i naklejone. Trzeba tylko ponawlekać igły... Co okazało się nie takie proste, bo igieł nie miałam tyle ile trzeba. 
Ale cóż - nawlekłam tyle ile miałam, czyli na najczęściej aktualnie używane kolory i tak zorganizowana skończyłam kolejną stronę:
Plan był taki, żeby skończyć kolejne 2 strony do końca grudnia. Ambitnie, ale niestety...
Remont kuchni, mycie okien i ogólnie przygotowania do świąt sprawiły, że nie mogłam pracować tak szybko, jakbym chciała.
Wigilia upłynęła pod znakiem spotkania rodzinnego, bo przyjechała córka z narzeczonym. Było więc gwarno i wesoło. Młodzi nie chcieli jednak zostać na noc. Koło północy wrócili do siebie, a dla mnie zaczęły się 3 dni laby.
Jedzenia mieliśmy na tyle, że aż do dziś nie gotowaliśmy żadnych nowych potraw.
Na dworze lało i wiało, siedzieliśmy więc kołkiem w domu przed telewizorem. Syn poza porami posiłków niemal nie odchodził od komputera - dostał pod choinkę zestaw myszka + klawiatura gamingowe i musiał je wypróbować. Natomiast najmłodsza latorośl dostała zestaw Lego Friends i też niemal nie wychodziła ze swojego pokoju budując i przebudowując. 
Ja siedziałam przy krośnie i oto efekty - dziś po pracy postawiłam ostatnie krzyżyki kolejnej strony:
Jeszcze jedna strona i będę musiała przewinąć kanwę na krośnie. Już się nie mogę doczekać.
Tymczasem szykuje się kolejny długi weekend, więc pewnie podgonię trochę z haftem.

Dziękuję Wam serdecznie za wszelkie komentarze oraz za życzenie świąteczne. Nie do wszystkich może dotarłam by życzenia złożyć, za co serdecznie przepraszam.