Wprawdzie SAL Tea Time zaczął się 1 września, to ja niestety mam spore opóźnienie. Na szczęście organizatorka SAL-u była baaaardzo wyrozumiała i pozwoliła mi na miesięczną obsuwę.
I tak po skończeniu Tęczowej w końcu zaczęłam haftować pierwszy obrazek.
Niestety jak to u mnie zazwyczaj bywa okazało się, że brakuje mi 3 kolorów, a 2 są na wykończeniu...
Zanim zamówiłam brakujące muliny to był już koniec tygodnia i niestety jeszcze nie dotarły. Zrobiłam więc pierwszy obrazek na tyle, na ile pozwalały mi moje zasoby muliny i wolny czas:
Zaczęłam już nawet kontury, ale niestety nie wszędzie mogłam je zrobić...
Żeby nie tracić cennego czasu zaczęłam więc drugi z obrazków. Dodam, że zaczęłam go dziś rano. Tyle powstało przez całą niedzielę:
Generalnie więcej nie zrobię dopóki nie dostanę zamówionej muliny... Mam nadzieję, że wyrobię się do następnej soboty, bo wtedy właśnie jest obowiązek pokazania drugiego obrazka. A ja przecież obiecałam pokazać oba...
Bardzo Wam dziękuję za komentarze pod postem o Tęczowej Róży. Tak się zastanawiam nad jej oprawą, ale chyba skończy sie na tym, że pojedzie od oprawy do Polski. Tu w Holandii nie kupie do niej odpowiedniej ramki, a oprawa u profesjonalisty raczej przekracza moje możliwości finansowe...
Tak więc na chwilę obecną Tęczowa mieszka w szafie...
Vipek - moja Róża rosła w bardzo dziwną stronę, bo (nie wiem czy pamiętasz) zaczynałam ją w zeszłym roku na krosienku, które od kogoś odkupiłam. Jako że materiał był za duży na krosno, to postanowiłam zacząć haftowanie niekonwencjonalnie - nie tak jak zawsze od lewego dolnego rogu, tylko obróciłam schemat bokiem i zaczęłam haftować od prawego dolnego rogu, który w rzeczywistości był prawym górnym rogiem. Zamiast sobie pracę ułatwić to sobie ją utrudniłam, bo i tak okazało się, że krosno nie spełnia swoich zadań (może było/jest felerne), a przejścia kolorów były bardzo nieporęczne i z pewnością dlatego tak bardzo dały mi w kość...
Anek73 - może i ja bym dała radę siedząc całymi dniami nad jednym haftem.... ;)
Weronika Mieczkowska - czasem tak już bywa, że jakiś haft staje się monotonny...
Dziękuję za odwiedziny na moim blogu oraz za wszystkie pozostawione komentarze.
Pozdrawiam
niedziela, 30 października 2016
sobota, 22 października 2016
Baaaaardzo powoli do celu
Jak mówi stare przysłowie - ziarnko do ziarnka aż zbierze się miarka. W naszym hafciarskim języku można by powiedzieć "krzyżyk obok krzyżyka aż..." i tu brakło mi rymu niestety, ale każda hafciarka wie o co chodzi ;)
Ja też tak "zbierałam" krzyżyk do krzyżyka by dokończyć moją Tęczową Różę.
Gdy Wam ją ostatnio pokazywałam wyglądała tak:
Pisałam wtedy, że się nią zmęczyłam, przesyciłam. Dopóki haftowałam ją rotacyjnie - raz na 3-4 tygodnie to jeszcze jakoś dawałam radę, Haft mnie cieszył i bywały momenty, że bardzo ciężko było mi ten haft odkładać. Ale jak spędzałam nad nią tydzień, drugi i trzeci to jej kolory i przejścia między nimi dały mi serdecznie w kość.
Potem poszłam do pracy i musiałam sobie przeorganizować cały mój czas. W międzyczasie jeszcze był tygodniowy wypad do Polski na ślub chrześnicy i tak Tęczowa sobie leżała i cierpliwie czekała.
No i się w końcu doczekała. I tak jak we wspomnianym na początku przysłowiu codziennie stawiałam krzyżyk obok krzyżyka, po kolei wykańczając jej kolorowe płatki, aż wreszcie.... TA DAM!!!
Ufffffffffff... Wprawdzie kanwa jeszcze przed praniem, ale musiałam się pochwalić.
Teraz sobie tradycyjnie trochę poleży zanim dostanie ramkę i zawiśnie na ścianie ;)
Bardzo Wam WSZYSTKIM bez wyjątku dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Nieskromnie powiem, że też mi się ta moja kwiatowa ściana podoba, a ze swoich obrazów jestem baaaardzo dumna :)
Katarzyna G - cieszę się, że mogłam zaspokoić Twoją ciekawość ;)
Promyk, Zaklęta Igiełka, Agnieszka D - wiem, że myślicie o Malwach... no cóż, Malwy są w planie i gdy tylko trochę się ogarnę z jednym haftem , który powoli robi się UFO-kiem to zacznę i Malwy ;)
Agata B - do dzieła zatem ;)
Anek73 - no to witam w klubie ;)
Czas zacząć nowe hafty ;)
Pozdrawiam
Ja też tak "zbierałam" krzyżyk do krzyżyka by dokończyć moją Tęczową Różę.
Gdy Wam ją ostatnio pokazywałam wyglądała tak:
Pisałam wtedy, że się nią zmęczyłam, przesyciłam. Dopóki haftowałam ją rotacyjnie - raz na 3-4 tygodnie to jeszcze jakoś dawałam radę, Haft mnie cieszył i bywały momenty, że bardzo ciężko było mi ten haft odkładać. Ale jak spędzałam nad nią tydzień, drugi i trzeci to jej kolory i przejścia między nimi dały mi serdecznie w kość.
Potem poszłam do pracy i musiałam sobie przeorganizować cały mój czas. W międzyczasie jeszcze był tygodniowy wypad do Polski na ślub chrześnicy i tak Tęczowa sobie leżała i cierpliwie czekała.
No i się w końcu doczekała. I tak jak we wspomnianym na początku przysłowiu codziennie stawiałam krzyżyk obok krzyżyka, po kolei wykańczając jej kolorowe płatki, aż wreszcie.... TA DAM!!!
Ufffffffffff... Wprawdzie kanwa jeszcze przed praniem, ale musiałam się pochwalić.
Teraz sobie tradycyjnie trochę poleży zanim dostanie ramkę i zawiśnie na ścianie ;)
Bardzo Wam WSZYSTKIM bez wyjątku dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Nieskromnie powiem, że też mi się ta moja kwiatowa ściana podoba, a ze swoich obrazów jestem baaaardzo dumna :)
Katarzyna G - cieszę się, że mogłam zaspokoić Twoją ciekawość ;)
Promyk, Zaklęta Igiełka, Agnieszka D - wiem, że myślicie o Malwach... no cóż, Malwy są w planie i gdy tylko trochę się ogarnę z jednym haftem , który powoli robi się UFO-kiem to zacznę i Malwy ;)
Agata B - do dzieła zatem ;)
Anek73 - no to witam w klubie ;)
Czas zacząć nowe hafty ;)
Pozdrawiam
sobota, 15 października 2016
Skończone, oprawione, powieszone
Jak myślicie - o czy będzie ten post?
Bingo - o Słonecznikach!!!
Skończone (nawet wyprane i wyprasowane):
Oprawione (i jeszcze zafoliowane):
Powieszone:
A tak się prezentuje moja "kwiatowa" ściana:
Jestem z siebie dumna :)
Teraz czas na kolejne projekty. Czas kończyć Tęczową Różę, zacząć Sal Tea Time, wrócić do Widoku z okna i zacząć tysiąc innych haftów ;)
Dziękuję za Wasze komentarze pod poprzednim postem. Podbudowałyście mnie ogromnie, bo trochę wyszło tak, jakbym narzekała na to, że mam pracę. To nie do końca jest tak, choć przyznam się, że osobiście wolałabym, żeby to mój mąż znalazł pracę. No ale jak mówi stare przysłowie pszczół "life is brutal" :D
Trochę się już ogarnęłam i zorganizowałam. Na krzyżyki czas też się znalazł - godzinka dziennie plus weekend (o ile mi rodzinka da spokój)
Vipek - już się nie czepiam ;)
Karolina, Irena - nie wiem czy następna okazja trafi się tak szybko ;)
Agnieszka D - ja się też poddałam i zrobiłam wg siebie, bo inaczej się nie dało
Adrianna - otóż to, ale czasem człowiek chciałby żeby doba miała co najmniej 48h, a już najlepiej to 72h :D
Judyta - u nas jest taka sytuacja, że troszkę się obawiam ze zanim się dobrze przystosuję i zorganizuję to praca się skończy....
Agnieszka Wardzińska - szukaj tej motywacji, bo warto ;)
Renatko - dziękuję za ciepłe słowa. Sama powiedz, jak wyglądają razem ;)
Katarzyna G - myślę że twoja niecierpliwość została udobruchana ;)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających, czytających, komentujących ;)
Bingo - o Słonecznikach!!!
Skończone (nawet wyprane i wyprasowane):
Oprawione (i jeszcze zafoliowane):
Powieszone:
A tak się prezentuje moja "kwiatowa" ściana:
Jestem z siebie dumna :)
Teraz czas na kolejne projekty. Czas kończyć Tęczową Różę, zacząć Sal Tea Time, wrócić do Widoku z okna i zacząć tysiąc innych haftów ;)
Dziękuję za Wasze komentarze pod poprzednim postem. Podbudowałyście mnie ogromnie, bo trochę wyszło tak, jakbym narzekała na to, że mam pracę. To nie do końca jest tak, choć przyznam się, że osobiście wolałabym, żeby to mój mąż znalazł pracę. No ale jak mówi stare przysłowie pszczół "life is brutal" :D
Trochę się już ogarnęłam i zorganizowałam. Na krzyżyki czas też się znalazł - godzinka dziennie plus weekend (o ile mi rodzinka da spokój)
Vipek - już się nie czepiam ;)
Karolina, Irena - nie wiem czy następna okazja trafi się tak szybko ;)
Agnieszka D - ja się też poddałam i zrobiłam wg siebie, bo inaczej się nie dało
Adrianna - otóż to, ale czasem człowiek chciałby żeby doba miała co najmniej 48h, a już najlepiej to 72h :D
Judyta - u nas jest taka sytuacja, że troszkę się obawiam ze zanim się dobrze przystosuję i zorganizuję to praca się skończy....
Agnieszka Wardzińska - szukaj tej motywacji, bo warto ;)
Renatko - dziękuję za ciepłe słowa. Sama powiedz, jak wyglądają razem ;)
Katarzyna G - myślę że twoja niecierpliwość została udobruchana ;)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających, czytających, komentujących ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








