Ogólnie jestem zajęta, zabiegana, zarobiona i czas ucieka mi przez palce. Na kalendarzu kartkowym, takim co to się każdego dnia urywa kartkę ciągle u mnie wtorek 7 lipca....
Dopiero co do mnie dotarło, ze przecież już 11 lipca i trzeba pokazać nasz SAL!
Tak więc nie przedłużając:
1. Małgosia - Magiczny Świat Krzyżyków:
2. Cytrulina - Cytrulina Hand Made:
3. Edyta - Szafirowy Zakątek:
I moje na końcu:
Apetyczne te truskaweczki prawda? Choć przyznam, że zdecydowanie wolę bez czekolady ;)
Tak, dziewczyny już pracują nad największym motywem tego samplera - nad samym owocem kakaowca i napisem Kakao. Specjalnie zostawiłam ten motyw na koniec. Mamy całe wakacje na wyhaftowanie tego motywu, więc post podsumowujący ukaże się dopiero we wrześniu.
Ale jak uczestniczki podeślą mi jakieś zdjęcia "in progres" to postaram się je wam w sierpniu zaprezentować.
U mnie już połowa kakaowca powstała, ale musiałam odłożyć, bo jak zwykle robię coś "na wczoraj". Cóż, życie ;)
Dziękuję za wasze odwiedziny na moim blogu i za pozostawione komentarze. Pozdrawiam i życzę udanej niedzieli.
sobota, 11 lipca 2020
czwartek, 25 czerwca 2020
Dopadło mnie lenistwo....
Tak to właśnie wygląda na blogu, że dopadło mnie lenistwo - nic nie piszę, niczym się nie chwalę, nic nie komentuję. Widać, nic nie robię...
Ale to nie do końca jest tak, jak wygląda, bo robótkowo się dzieje, nawet dość sporo. Tylko jakoś tak znów czasu (i chęci) brak na pisanie.
No bo tak po kolei to powstała kolejna strona Widoku z Okna:
Tyle było gdzieś 1 czerwca. Teraz już jest odrobinę więcej, ale nie zrobiłam fotki. Musicie mi wierzyć na słowo, że mam już połowę kolejnej strony.
W haftowaniu czasami pomaga mi kot:
Pilnuje schematu i pudełka z mulinami... Nie, no przecież on nie przeszkadza... Przeszkadza za to fakt, ze jak zwykle tradycyjnie już zabrakło mi najbardziej w tym momencie potrzebnego koloru muliny. I jak zwykle tradycyjnie zamawiałam ją 3 tygodnie... Ale w końcu zamówiłam, powinna jutro przybyć.
W międzyczasie zrobiłam kolejny SAL-owy motyw - truskawkę i z braku potrzebnych mulin do Okna zaczęłam haftować Kakao.
Oprócz tego powstał dywanik dla córki... Tzn on jeszcze tak do końca nie powstał, chociaż już wyglądało na finisz:
Jakoś tak wyszło, że niemal każdy kolejny motyw robiłam luźniej od poprzedniego i całkiem luźno od pierwszego motywu co spowodowało problemy przy zszywaniu. Dywanik przeleżał dwa tygodnie zanim sprułam ostatni motyw i zaczęłam go robić na nowo.
I tu musze się przyznać że coś opornie mi to idzie...
Znów od pewnego czasu padam na pysk i przysypiam gdzie tylko usiądę. A już próba haftowania czy robienia na drutach na świeżym powietrzu w ogrodzie zawsze kończy się drzemką. Najczęściej wyglądam jak ten kot właśnie:
Nie ruszać, nie dotykać, nie budzić. Dać przytulankę i zostawić w spokoju ;)
Mam tyle projektów i pomysłów, a wciąż brak energii na ich zrealizowanie.
I tak się zastanawiam, czy za tym wszystkim nie kryje się koronawirus...
Tak się rozleniwiłam przez te 2 miesiące kiedy moje dziecko nie chodziło do szkoły, że aż strach. Przedtem budziłam się często przed 7.00 i byłam wyspana. Teraz liczy się każde 5 minut które uda mi się spędzić w łóżku...
Do tego wszystkiego dochodzi stres związany z problemami zdrowotnym męża. W najbliższą środę będzie miał cewnikowanie serca, a potem czeka go chirurgiczne usuwanie zębów (czy tego co z nich zostało) górnej szczęki....
A od wczoraj boli go ucho....
Jak nie urok to.... wiecie co ;).
Dobra, koniec biadolenia, idę kończyć dywanik, bo w kolejce czekają nowe projekty. Nawet włóczkę już mam, dzisiaj przyszła:
Życzcie mi powodzenia :D
Dziękuję za Wasze komentarze.
Katarzyna - UFOK, czy nie ufok, kiedyś by się doczekał końca ;)
Renka - uwierz, że każda z nas ma co najmniej 3-4 rozgrzebane projekty. Moje się już nie mieszczą w swoim kąciku...
Meri - jak nie w tym roku, to w następnym. Kiedyś skończysz ;)
Pozdrawiam serdecznie
Ale to nie do końca jest tak, jak wygląda, bo robótkowo się dzieje, nawet dość sporo. Tylko jakoś tak znów czasu (i chęci) brak na pisanie.
No bo tak po kolei to powstała kolejna strona Widoku z Okna:
Tyle było gdzieś 1 czerwca. Teraz już jest odrobinę więcej, ale nie zrobiłam fotki. Musicie mi wierzyć na słowo, że mam już połowę kolejnej strony.
W haftowaniu czasami pomaga mi kot:
Pilnuje schematu i pudełka z mulinami... Nie, no przecież on nie przeszkadza... Przeszkadza za to fakt, ze jak zwykle tradycyjnie już zabrakło mi najbardziej w tym momencie potrzebnego koloru muliny. I jak zwykle tradycyjnie zamawiałam ją 3 tygodnie... Ale w końcu zamówiłam, powinna jutro przybyć.
W międzyczasie zrobiłam kolejny SAL-owy motyw - truskawkę i z braku potrzebnych mulin do Okna zaczęłam haftować Kakao.
Oprócz tego powstał dywanik dla córki... Tzn on jeszcze tak do końca nie powstał, chociaż już wyglądało na finisz:
Jakoś tak wyszło, że niemal każdy kolejny motyw robiłam luźniej od poprzedniego i całkiem luźno od pierwszego motywu co spowodowało problemy przy zszywaniu. Dywanik przeleżał dwa tygodnie zanim sprułam ostatni motyw i zaczęłam go robić na nowo.
I tu musze się przyznać że coś opornie mi to idzie...
Znów od pewnego czasu padam na pysk i przysypiam gdzie tylko usiądę. A już próba haftowania czy robienia na drutach na świeżym powietrzu w ogrodzie zawsze kończy się drzemką. Najczęściej wyglądam jak ten kot właśnie:
Nie ruszać, nie dotykać, nie budzić. Dać przytulankę i zostawić w spokoju ;)
Mam tyle projektów i pomysłów, a wciąż brak energii na ich zrealizowanie.
I tak się zastanawiam, czy za tym wszystkim nie kryje się koronawirus...
Tak się rozleniwiłam przez te 2 miesiące kiedy moje dziecko nie chodziło do szkoły, że aż strach. Przedtem budziłam się często przed 7.00 i byłam wyspana. Teraz liczy się każde 5 minut które uda mi się spędzić w łóżku...
Do tego wszystkiego dochodzi stres związany z problemami zdrowotnym męża. W najbliższą środę będzie miał cewnikowanie serca, a potem czeka go chirurgiczne usuwanie zębów (czy tego co z nich zostało) górnej szczęki....
A od wczoraj boli go ucho....
Jak nie urok to.... wiecie co ;).
Dobra, koniec biadolenia, idę kończyć dywanik, bo w kolejce czekają nowe projekty. Nawet włóczkę już mam, dzisiaj przyszła:
Życzcie mi powodzenia :D
Dziękuję za Wasze komentarze.
Katarzyna - UFOK, czy nie ufok, kiedyś by się doczekał końca ;)
Renka - uwierz, że każda z nas ma co najmniej 3-4 rozgrzebane projekty. Moje się już nie mieszczą w swoim kąciku...
Meri - jak nie w tym roku, to w następnym. Kiedyś skończysz ;)
Pozdrawiam serdecznie
czwartek, 11 czerwca 2020
SAL Kakaowy motyw 5
Jakoś nie umiałam się zebrać do tego napisania tego posta. Ciągle coś się dzieje, coś się zmienia, coś trzeba załatwić, zrobić przemyśleć.
W ciągu dnia nie ma czasu, wieczorem padam na nos lub zwyczajnie zapominam. Na szczęście 10 czerwca był dopiero wczoraj, więc myślę że wybaczycie mi obsuwę...
Żeby nie przedłużać, oto postępy naszych prac:
1. Małgosia - Magiczny świat krzyżyków:
2. Cytrulina - Cytrulina Hand Made:
Cytrulinka nadgoniła wszystkie hafciki:
3. Agata - Robótkowy i nie tylko...:
Agata jest wprawdzie ciągle do tyłu, ale idzie jej coraz lepiej. Wierzę, że do końca wakacji uda jej się nad dogonić:
W ciągu dnia nie ma czasu, wieczorem padam na nos lub zwyczajnie zapominam. Na szczęście 10 czerwca był dopiero wczoraj, więc myślę że wybaczycie mi obsuwę...
Żeby nie przedłużać, oto postępy naszych prac:
1. Małgosia - Magiczny świat krzyżyków:
2. Cytrulina - Cytrulina Hand Made:
Cytrulinka nadgoniła wszystkie hafciki:
3. Agata - Robótkowy i nie tylko...:
Agata jest wprawdzie ciągle do tyłu, ale idzie jej coraz lepiej. Wierzę, że do końca wakacji uda jej się nad dogonić:
4. Edyta - Szafirowy zakątek:
Edytka też dzielnie nadrabia wszystkie kontury.
Jestem z Was dumna dziewczyny.
A to moja dłubaninka:
To tyle w tym temacie na dziś. Kolejny motyw będzie równie mały i szybki, za to w wakacje będziemy miały co robić... Na wakacje zaplanowałam ten duuuuuży motyw kakao. Jest co haftować ;)
Dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze
Aga S - ja na drutach to tak z doskoku, bo ciągle najważniejszy pozostaje haft krzyżykowy. Ale powiem ci w sekrecie, ze szydełko też mnie pociąga. Tylko czasu na wszystko brak, niestety...
Sylwia Murzynowska - masz rację, w całości wygląda zupełnie inaczej, ale to pokażę wkrótce
Hafty Agaty, Poplątana, Doris - dywanik na ukończeniu. Mam wprawdzie małą zagwozdkę jak go zszyć, ale mam nadzieję ze szybko to opanuję i wkrótce się nim pochwalę
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)












