Mnie się właśnie w czwartek skończył urlop macierzyński i według wszelkich znaków na niebie i ziemi powinnam iść do pracy.
Miałam nadzieję, że zarejestruję się jako bezrobotna i spokojnie będę sobie szukac jakiejś pracy na późne popołudnia i wieczory. We wtorej jednak zadzwonili z mojej agencji z zapytaniem, czy chciałabym wrócić do mojej poprzedniej pracy.
Chcieć to bym chciała, bo praca była fajna, towarzystwo też, płacili regularnie i co najważniejsze nigdy nie było problemów z wzięciem dnia wolnego.
Podobno chcieć to móc, ale jak tu iść do pracy, gdy się ma w domu 10-tygodniowe niemowlę karmione piersią....
Po wielu godzinach rozmyślań nad różnymi rozwiązaniami doszliśmy z mężem do wniosku, że jedynym wyjściem będzie ponowne zaproszenie do nas babci. Tym razem przyjechała moja mama...
Tym sposobem znów mam w domu dodatkową osobę.
Jeśli w najbliższych dniach pójde do pracy to bacia zajmie się nie tylko dzieckiem, ale takze domem i obiadem, a ja po powrocie do domu będe miała czas, by nie tylko utulić swoje maleństwo, ale także postawić kilka krzyżyków.
Przez ostatni tydzień przybyło naprawdę niewiele:
Zbliżenie na haftowany obecnie kwiat:
I moja praca w całości:
Mam nadzieję że ostatni już kwiat uda mi się wyhaftować do końca tygodnia i później będę się tylko męczyć z żółtym, monotonnym tłem.
Dziękuję za wszystkie komentarze i pozdrawiam serdecznie