środa, 12 września 2012

Irysów ciąg dalszy

Po breloczkach wypadało zabrać się za dalsze wyszywanie moich irysów. Wbrew pozorom idzie dość szybko, tym bardziej, że został mi do wyszycia jeden duży kwiat i żółte tło.


Byłoby pewnie więcej, bo miałam całą niedzielę wolna i mogłabym haftować, gdyby nie fakt, że moja corka po dlugich naleganiach wymogła na mnie naukę haftu krzyżykowego. Musiałam więc pokazać jej jak się haftuje i znaleźć proste wzory na początek.
Zaczęła od wyhaftowania jednym kolorem motylka, później tego samego motylka haftowała już wg kolorów. Póżniej uparła się na delfinka. Sam haft wyszedł jej dobrze, gorzej z konturami delfinka...


    
A teraz kończy pomarańczkę:
        
Trudno powiedzieć, na ile starczy jej zapału. Narazie jej się to bardzo podoba i bardzo sie do haftowania rwie. A ja dzięki niej pozbywam się resztek starych mulinek i ścinków bardzo starej kanwy....


6 komentarzy:

  1. Piękne te irysy!
    a córeczka zdolna po mamusi:-) widać niedaleko pada jabłko od jabłoni:-)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoja córka doskonale sobie radzi :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Irysy są cudne - nie mogę się doczekać całości. A córeczka zdolna! Bardzo ładnie jej wyszły te hafty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj imienniczko:) Wow twój blog to istna skarbnica wiedzy i pięknych dzieł:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super obrazek postanie.
    Mamy podobne zainteresowania - zapraszam do mnie.
    Pozdrawiam Iza N-P.
    chica111.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń