niedziela, 22 października 2017

Hafciarskie ADHD i nowy SAL

Kilka dno temu doszłam do wniosku, że albo mam hafciarskie ADHD, albo zespół niespokojnych rąk...
Wprawdzie dziecko miało tydzień ferii i trzeba było je czymś zająć, a do tego byłam dwa dni w pracy to i tak znalazłam dość dużo czasu na hafty...
We wtorek skończyłam haftowany z przerwami pierwszy motyw mojej zabawy SAL-owej "Cookie Time":
Tak niejako z marszu zabrałam się za haftowanie motywu drugiego. Tak żeby potem mieć więcej czasu na SAL z Choinką lub inne prace. Niestety szybko okazało się, że jak zwykle nie mam akurat tych najpotrzebniejszych kolorów. Odpuściłam. Zamówiłam muliny i czekałam...
Ale nie umiem bezczynnie czekać, to zaczęłam przeglądać swoje wzory w poszukiwaniu czegoś świątecznego na ozdoby do domu, ale ze nic mnie nie przekonało to też odpuściłam.
Dorwałam się do moich Malw i w kilka dni machnęłam prawie pół strony wzoru:
Ciężko mi się było od tych Malw oderwać.
Ale jak się już oderwałam, to... zapisałam się na trzeci z kolei SAL. Tym razem u Magos:
Wyhaftuję do dla córci. Mam nadzieję, że się spodoba...

Tym sposobem mam co robić przez najbliższe kilka miesięcy. I najważniejsze, że mam małe i szybkie przerywniki w HAED-ach. Pikseloza mnie więc nie zabije

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze pozostawione na moim blogu.
Vipek, Agata, Pchełka - muszę odpocząć, bo mi szkoda rzucić tym haftem w kąt...
Jagna - dziękuję
Ewa Staniec-Januszek - tak właśnie zrobię. Czasem trzeba dać sobie chwilkę odpocząć żeby się do końca nie zniechęcić...
Magduś208 - ja to wiem, ale i tak się zżymam na jakieś pojedyncze krzyżyki "od czapy", bo tak naprawdę podczas pracy nie widać ich efektu...

Pozdrawiam serdecznie



16 komentarzy:

  1. Szybko Ci poszło z tym ciastkiem :-) ja swoje męczę od tygodnia :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow..ale mam tyły...Cudny ten SAL, a u mnie straszna lipa normalnie z haftami..Ty jak zwykle do przodu!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. No to faktycznie pędzisz z igłą do przodu! :) Ciastko super wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba większość hafciarek ma ADHD, w tym ja :D Niemniej jednak Twój SAL narazie odpuszczę, może kiedyś dołączę do innego ;)
    Dziękuję za zapis do mojego SAL-u, już życzę miłego wyszywania!

    OdpowiedzUsuń
  5. No to ja kolejna z ADHD:) Soda mnie tak wkręciła, że najchętniej bym wszystko na raz chciała miec:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Apetyczne ciasteczko wyszło :)Ja też robótkowo zakręcona i lubię robić wiele rzeczy naraz :) Co poradzić, kiedy tyle wzorów kusi? Ale przynajmniej nudy nie ma :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj kochana apetyczne ciasteczko wyszło Tobie..;) I ja się nie mogę doczekać kiedy ja zacznę go robić.. Tylko czekam na zestaw..;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś jak błyskawica! Ja jeszcze nie zaczęłam, muszę nadrobić bo wstyd, ale wzór wydrukowałam =P Nie dziwię się że się zapisałaś na sal... bo jest cudny =)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jeszcze nie zaczęłam wyszywać ciasteczek, muszę skończyć to, co robię, ale mam plan, żeby zmieścić się w terminie. Wszystko czeka przygotowane. Ja w przeciwieństwie do większości z Was mam zazwyczaj tylko jeden hafcik na tamborku, no, chyba że cztery, jak wyszywałam mikołaje, ale to się nie liczy, bo tam wszystko takie same było. Gubię się, gdy mam za dużo różnych rzeczy zaczętych, dlatego z podziwem i zazdrością podglądam, jak dajecie radę ogarnąć tyle haftów na raz.
    margoinitka.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciasteczko super. Kibicuje przy kolejnym Sal-u :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też nie wytrzymałam, jeśli chodzi o SAL z baletnicami...;) Ciasteczka niezwykle smakowite.:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nieźle już Ci poszło z ciasteczkiem, ja jeszcze w trakcie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. oj tak, skąd ja to znam :) hafciarskie ADHD :) A nad salem tez sie zastanawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, to już powstało Twoje ciasteczko?! :D Błyskawicznie, u mnie dopiero się "produkuje" :) Ja też cierpię na hafciarskie ADHD :D

    OdpowiedzUsuń
  15. super plany :) trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Takie ADHD to to chyba norma :) Podziwiam Cię za ta Sal-e. Ja w tym roku odpuściłam, ale kusi, oj kusi!

    OdpowiedzUsuń