sobota, 2 listopada 2019

Dwie zajawki

Oj, oj, właśnie sobie uświadomiłam, że od mojego ostatniego postu minął miesiąc....
Ale to nie jest tak, że nic nie robię. Po prostu nie bardzo miałam co pokazywać, bo postępy są raczej mizerne...
Na froncie drutowym "robi się" PONCZO. Jest to projekt typu tajne przez poufne, bo ma być na prezent gwiazdkowy dla teściowej. A jako że teściowa chwilowo mieszka u mnie, to ponczo robi się głownie późnymi wieczorami.
Zaczęłam gdzieś równy miesiąc temu:
Druty bambusowe nr 7, nabranych 105 oczek i kilka pruć na początek. Standard.
Pytacie jaka włóczka? Otóż:
Oczywiście było tego zdecydowanie więcej, ale jakoś tak nie przyszło mi do głowy sfotografować zawartość zaraz jak przyszła...
Kilka dni temu miałam już tyle:
Jeszcze kilka rzędów i jeden kawałek gotowy. Będę mogła wziąć się za drugi kawałek poncza.
Docelowo ponczo wyglądać będzie tak:
I mam nadzieję, że będzie się podobać....
Teraz czas na sprawy hafciarskie. Żeby nie było, że nic nie robię:
Tego mam juz zdecydowanie więcej, ale chwilowo nie będę się tym chwalić, bo do tego potrzeba osobnego posta. I mam nadzieję napisać go wkrótce - za kilka dni (no góra za miesiąc). Haftu przybywa zdecydowanie szybciej, bo haftuję w każdej wolnej chwili a tych chwil było dość trochę w tym miesiącu.
Co u mnie jeszcze? 
Ano dzieje się.
Odwiedziliśmy najstarszą córkę, która zamieszkała w malowniczej miejscowości Giesbeek.
Wysłałam najmłodszą latorośl na 3 dniową wycieczkę, dzięki czemu odrobinkę odpoczęłam od ciągłego "mamoooooo".
Spędziłam miłe popołudnie w pobliskim miasteczku z okazji lokalnego święta.
I na koniec - zmieniłam pracę.
Ostatnie 2 tygodnie pracowałam na 2 etatach. Na szczęście udało mi się to ogarnąć logistycznie i nie musiałam być w dwóch pracach równocześnie ego samego dnia.
Jeszcze dwa dni jako dostarczycie poczty i żegnam się z tym zawodem na zawsze 

Dziewczyny, padła propozycja kolejnego SAL-u. Najprawdopodobniej będzie to kolejny wzór SODA. Tylko pytanie - czy są chętni? Bo dla 3 osób nie wiem czy warto ogłaszać SAL...
Czekam na zgłoszenia. W następnym poście postaram się pokazać jakie mamy wzory do wyboru.
Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli




środa, 2 października 2019

SAL Makaronowy - KONIEC!!

W poprzednim poście obiecałam Wam, że ten będzie wybitnie hafciarski. Słowa się dotrzymuje, a że w poniedziałek minął termin nadsyłania zdjęć to dziś nadszedł czas na ich publikację.
Niniejszym (wszystkim razem i każdemu z osobna) uroczyście ogłaszam, że nasz PASTA SAL, czyli SAL Makaronowy dobiegł końca!!!
Uff, napracowałyśmy się troszkę, ale warto było. Makarony są cudowne, żeby nie powiedzieć PRZEPYCHOWE.
Nie wierzycie? To popatrzcie!!
SAL Makaronowy ukończyły w terminie:
1. Cytrulina - Cytrulina Hand Made:
2. Joanna - Cross Stitch czyli chwile nitkami malowane:
3. Karolina:
4. Natalia - Zaczarowany Papier. Natalia jako jedyna haftowała każdy motyw osobno. Na moją prośbę zrobiła kolaż przypominający nasz sampler:
Szczerze powiem, że nadal ciekawi mnie do czego te kawałki zostaną wykorzystane.
5. Iwona:
6. Edyta - Szafirowy Zakątek:
I na koniec mój makaronowy sampler:
Tradycyjnie nie wyprany i nie wyprasowany. Ale nie mam chwilowo na to czasu... Wybaczcie.
Niniejszym dziękuję za udział w zabawie, za wzajemnie motywowanie się i dopingowanie.
Troszkę szkoda, że nie wszystkie osoby dotrwały do końca, ale cóż - życie...

Muszę jeszcze napisać, że padła propozycja zorganizowania kolejnego SAL-u od stycznia. Są już nawet pierwsze propozycje, ale chwilowo jeszcze o nich nie napiszę.
Jeśli ma ktoś jakieś propozycje/pomysły to piszcie na maila iskierka71@gmail.com.
Pytanie brzmi - macie chęci na kolejny SAL???

Bardzo dziękuję Wam za komentarze pozostawione pod poprzednim postem. Miód na moje serce. Choć wciąż jeszcze nie wszystko idealnie mi wychodzi, to (możecie wierzyć lub nie) najchętniej rzuciłabym wszystko w diabły (pracę, obowiązki domowe) i zajęła się tylko i wyłącznie swoim hobby - haftem i drutami. Pewnie nie tylko ja przeliczam godziny "stracone" w pracy/w kuchni/ na zakupach na ilość nie postawionych w tym czasie krzyżyków, tudzież nie przerobionych oczek....
Elcja - dziękuję
Promyk - właśnie dla tego karczku robiłam ten sweterek ;)
Vipek, Anna Myślak - zajrzę jak mnie najdzie następnym razem. Dziękuję za namiary
Alchemiahandmade - próbowałam, ale niezbyt ładnie to wygląda. KIEDYŚ spruję i zrobię nową ;)

Pozdrawiam serdecznie



niedziela, 29 września 2019

Zadrutowałam się...

Dziś jeszcze nie pokażę Wam gotowego samplera z SAL-u Makaronowego. W ogóle dziś nie pokażę nic hafciarskiego. Dziś będzie drutowo i włóczkowo, bo nazbierało się trochę drutowych wyrobów i w końcu trzeba je pokazać...
Nie wiem czy pamiętacie, jak w styczniu i lutym chwaliłam się ponczo i czapką zrobionymi dla córki (kto nie pamięta link TUTAJ). Czapka byłą ze wzorem w kłosy, który niesamowicie mi się spodobał. Do tego stopnia, że postanowiłam też sobie taką wydziergać.
Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Wydziergałam sobie białą czapkę w kłosy z włóczki Drops Karisma.
Nie miałam się jednak jak nią pochwalić, bo selfie wychodziły okropne, a mąż niestety nie jest dobrym fotografem. I tak czapka leżała sobie w szafie aż do wczoraj.
Wczoraj odwiedziła nas najstarsza córka. I pewnie czapka dalej leżałaby w szafie, ale córka zaciekawiła się tym, co robię aktualnie na drutach... A na drutach "kończyła się" druga czapka w kłosy, tym razem bordowa, dla na zamówienie mojej mamy.
Córka zauroczona kłosami zgodziła się pozować. Dzięki temu mogę wam dziś obie czapki pokazać.
1. Biała czapka wzorem w kłosy z włóczki Drops Karisma 100% wełna:
Jak widać czapka zrobiona została z wydłużonym ściągaczem, tak by można było zawinąć do góry.
2. Czapka bordowa z wzorem w kłosy z włóczki Scheepjes Roma 100% Acryl, robiona podwójną nitką:
Modelka dziś rano wróciła do siebie zabrawszy ze sobą MOJĄ białą czapkę... Wychodzi na to, że muszę sobie zrobić nową...
Oprócz czapek zachciało mi się torby...
Jak jeszcze chodziłam na kurs holenderskiego to książki/zeszyty nosiłam w reklamówce. Niezbyt mi się to podobało.
Na stronie Dropsa znalazłam wzór na letnią torbę Seaside Life z włóczki Drops Paris, której miałam około mnóstwo. Postanowiłam sobie taką zrobić:
Drops Paris miałam 3 odcienie różowego i nie bardzo wiedziałam co z nich zrobić. Postanowiłam, że moja torba będzie właśnie w tych odcieniach i po kilku dniach miałam już niemal całość. Tu jeszcze bez uchwytów:
A tu już z uchwytami, zrobionymi wg wzoru, ale w odcieniach torby:
Znalazła się nawet modelka aby tę torbę pokazać "w akcji":
Niestety uchwyty się nie sprawdziły i choć parę razy niosłam w tej torbie zakupy to postanowiłam uchwyty zmienić. A że dziś po wyjeździe córki trochę się nudziłam, to przeszukałam internet, sprułam gorę torby i zrobiłam całkiem nowe uchwyty korzystając z porad na blogu Otulove:
Ta wersja uchwytów zdecydowanie bardziej mi odpowiada:
Przed wakacjami udało mi się dostać całą reklamówkę różnych włóczek, we wszystkich możliwych kolorach (niestety zdjęcia brak).
Niestety w większości jest to Acryl, ale dla początkującej dziewiarki każdy darmowy motek jest na wagę złota.
Szczególnie upodobałam sobie 2 wielkie niewiadomego pochodzenia motki:
Zrobiłam próbki, które później wyprałam w pralce w 60 stopniach. Jako że nic im się nie stało postanowiłam wykorzystać je na sweterki dla młodszej córki.
Próbki wyszły większe niż zalecane we wzorach i dlatego zrobiłam wg pomniejszonych wymiarów.
Na pierwszy ogień poszła włóczka niebieska:
Wzór Tickles ze strony Dropsa bardzo mi się spodobał i po kilku pruciach udało mi się zrobić reglan od góry i wyodrębnić rękawy. Do tego momentu wszystko było w miarę ok:
Modelka zachwycona a ja zadowolona, że sweterek wychodzi jak trzeba. Niestety dalej już nie było tak kolorowo... Zawierzyłam we wzór i zgodnie z nim zaczęłam sweterek, a raczej tunikę poszerzać. W efekcie wyszło troszkę workowato:
























Na dodatek zachciało mi się ażuru na dole i rękawach... Nie wyszło zbyt ciekawie, a że zaczęły się wakacje tunika powędrowała do szafy gdzie wisi do dziś...
Postanowiłam jednak się nie poddawać i zrobić coś z różowego motka. Tu już poszło zdecydowanie lepiej:
Wzór sweterka to Sweet Bay ze strony Dropsa. Oczywiście rozmiar też zdecydowanie zmniejszony, bo nie dość że moja córka jest bardzo szczupłą to pamiętałam lekcję z niebieską włóczką i nie poszerzałam już ani korpusu sweterka ani rękawów:
Wyszło prawie idealnie
Po sukcesie różowego sweterka przyjdzie pewnie czas na prucie i poprawianie tego niebieskiego. Chwilowo jednak postanowiłam zrobić inną część garderoby - skarpetki...
Niestety po 1 włóczka nie chciała współpracować, a po drugie kompletnie nie rozumiem opisu wzoru pięty na stronie Dropsa. Po 3 zamiast skarpetki zaczął mi w obwodzie wychodzić komin... poddałam się po 3 dniach.
Zamiast tego zrobiłam córci kapcie:
Wzór też z Dropsa - Bernie's Socks. Oczywiście nie wyszło idealnie i pewnie każdy jest inny bo nie umiałam się doliczyć rzędów (a oczywiście nie wpadłam na to, by zapisać), ale córka od zeszłego tygodnia intensywnie je eksploatuje ślizgając się w nich po całym domu.
Nawet się zastanawiam czy nie zrobić drugiej pary z podwójnej nitki....

To by było na tyle....
Aha - na przerób czeka 16 motków kolejnej wełny Dropsa - Big Merino w kolorze Marmur. Bedzie z tego ponczo w prezencie dla teściowej... Mam nadzieje ze sie spodoba.

Następny post będzie wybitnie hafciarski - obiecuję ;)