niedziela, 10 stycznia 2016

Priorytet nr 1 - prezent dla koleżanki

Kilka postów wcześniej pisałam, że nie robię żadnych hafciarskich planów, bo przeważnie potem nic mi z tego planowania nie wychodzi. Przez dwa ostatnie lata brałam udział oraz organizowałam zabawy SAL-owe i wiem jak ciężko czasem jest dotrzymać terminu takiej zabawy. Dlatego w tym roku postanowiłam iść na żywioł i robić to, co już mam zaczęte. Doskonale wiem, że okazja na niespodziewane hafty często nadarza się sama i to bardzo niespodziewanie.
Niedawno trafił się właśnie taki niespodziewany hafcik.
Dostaliśmy zaproszenie na kawę do koleżanki. Mieliśmy do niej na nowe mieszkanie jechać już dawno, ale zawsze coś stało na przeszkodzie - remonty, choroby, wyjazdy.
Wreszcie w zeszłą niedzielę uzgodniliśmy datę spotkania na dzień dzisiejszy.
Powstał problem prezentu, bo przecież nie pojedziemy z pustymi rękami. Dylemat - kupić czy zrobić został przesądzony na korzyść "zrobić" i jeszcze w sobotę ruszyła hafciarska machina - poszukać wzór, przygotować kanwę, dobrać mulinę. Po 15 minutach wiedziałam już jaki hafcik powstanie...
Domyślacie się? Pewnie tak, przecież to już niemal mój haft sztandarowy ;)
Po pierwsze jestem zakochana w tym wzorze, a po drugie miałam tylko tydzień, a ten wzór niemal sam się robi :)
Tu pierwsze krzyżyki postawione w poniedziałek:
Oczywiście mając w domu dziecko nie siedzę niestety kołkiem z robótką w ręku. Ale w piątek miałam  już niemal całość - brakowało ostatniej literki, kawałka zielonego ornamentu i kilku kresek złotą nitką. Miałam nadzieję skończyć do w nocy, ale niestety mieliśmy awarię prądu i zostałam zmuszona do pójścia spać :)
Dlatego obrazek kończyłam w sobotnie popołudnie a potem zaraz pranie i prasowanie:
Dziś rano ramka:
Na koniec papier pakowy i w drogę.
Koleżanka była zachwycona i natychmiast powiesiła obrazek na ścianie, a ja puchłam z dumy...
Niestety w tubylczych (Holandia) sklepach wybór ramek jest bardzo ograniczony. Wiem, że napis wyglądałby lepiej, gdyby miał więcej przestrzeni. Niestety skazana jestem na to, co znajdę w sklepach... Ramka do zdjęć (jak pisze na metce) jest niestety "Made in China"...

Jutro zaczynam priorytet nr 2 - metryczka dla pani z przedszkola córki. Tutaj mam więcej czasu, bo miesiąc i nie muszę się ukrywać z postępami ;)

Dziękuję Wam za zachwyty nad Słonecznikami. Powiem, że super się je haftuje.
Ewelina L. - niestety, teraz będzie czas na kilka priorytetów ;)
Anek73 - zaczynaj, nie zwlekaj. Co tam jeden UFO-k więcej ;)
Jadwiga Król - też mam taką nadzieję ;)
Agata B., Katarzyna G - to tak tylko wygląda, ale choć tło monotonne to dość szybko się je robi

Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)

wtorek, 5 stycznia 2016

Słoneczniki

W wigilijny wieczór 2014 roku zaczęłam haftować moje Słoneczniki. Pisałam o tym TUTAJ. Po 10 miesiącach pracy (z przerwami oczywiście), czyli w październiku 2015 roku moje Słoneczniki wyglądały tak:
Liście i łodygi wystrzeliły w górę i jak zwykle zabrakło nici na tło. Na takim etapie kanwa przeleżała aż do świąt Bożego Narodzenia, bo pojawiły się inne priorytety. Musiałam wyhaftować pamiątkę ślubną (o której innym razem) oraz ukończyć dwie SAL-owe zabawy.
Wreszcie w okresie świąteczno-noworocznym Słoneczniki wróciły do łask i przybył spory kawałek tła. Tak wyglądają teraz:
A tu zbliżenie na ten "kawałek" który przybył:
Mam jeszcze jeden motek muliny na tło i bardzo chętnie haftowałabym dalej, ale... no właśnie. Znów całkiem niespodziewanie pojawił się priorytet, na który mam zaledwie kilka dni. To oczywiście na prezent.
Ale to Wam już pokażę jak będzie gotowy i wręczony ;)

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
Renata - odpisałam ci na Twoim blogu
Alchemia handmade - dzięki za ciepłe słowa. Cieszę się że jestem dla kogoś inspiracją. W tej chwili nie pracuję więc mam więcej czasu na hafty, ale i tak dziecko zajmuje niemal cały mój czas. Powiem tylko tyle, że robótkę mam zawsze pod ręką i potrafię po nią sięgnąć nawet podczas niespodziewanych wolnych 5 minut ;)
EniToJa - mam podobnie
Jadwiga Król - ja też nie lubię planować, bo zauważyłam ze jak coś zaplanuję to na pewno coś stanie na przeszkodzie w realizacji. Jedynie przy terminowych zabawach SAL-owych staram się trzymać terminu
Wszystkim, którzy składali życzenia bardzo serdecznie dziękuję i życzę, by i wam one się spełnily.
Pozdrawiam serdecznie



piątek, 1 stycznia 2016

Planów nie robię....

Koniec roku przeważnie nastraja do przemyśleń, podsumowań ale też i do snucia nowych planów na przyszłość. Niemal na każdym ulubionym blogu znalazłam właśnie taki post - podsumowanie 2015 i plany na 2016.
Ja jakoś nie lubię podsumowań. Zawsze obawiam się że bilans mógłby wyjść na minus. Również ten hafciarski. Cieszę się jednak, że udało mi się ukończyć niemal wszystkie rozpoczęte terminowe zabawy hafciarskie.
- SAL Cytrusowo-Warzywny:
- SAL Herbs&Spices:
- SAL Choineczka:
- SAL "Cztery Pory Roku" (tutaj zawaliłam z ostatnim terminem, ale SAL ukończyłam)
- SAL "Kwiaty przez cały rok":
"Niemal wszystkie", bo z musiałam zrezygnować z Wyzwania U Hanulka. Nie zaczęłam też (i już nie zacznę) haftować domku z SAL-u "Chata za miastem". Obraz piękny, niestety schemat już mniej "realny". Postawiłam dosłownie kilka krzyżyków, obejrzałam kilka odsłon na innych blogach i stwierdziłam że to nie to. Z tego co wiem to bardzo dużo osób zrezygnowało. Ja czekałam na kolejne odsłony pracy samej organizatorki i niestety się nie doczekałam...
Odpuściłam tez Tygrysa na czarnej kanwie, który miał być dla najstarszej córki. Zaczynałam dwa razy i nie dałam rady. Może jeszcze kiedyś do niego wrócę, kto wie... 
Innych prac które zrobiłam w przeciągu minionego roku nie będę tutaj pokazywać. Kto chętny niech przejrzy bloga, nie było tego zbyt dużo.
Jeśli chodzi o plany na rok 2016 to powiem tyle, że ja osobiście nie robię żadnych planów ani postanowień (nieważne czy to hafciarskich czy jakichkolwiek). Życie jest tak skonstruowane że wszystko zmienić sie może niemal z dnia na dzień - ba, z godziny na godzinę. Kilkakrotnie miałam tego przykłady w minionym roku. Dlatego postanowiłam nic specjalnie hafciarsko nie planować, natomiast chcę skończyć to co już zaczęłam. 
I tak na 100% będę kończyć moje słoneczniki, które poszły w odstawkę pod koniec października, a zanim je odłożyłam to wyglądały tak:
W ostatnich dniach przybyło troszkę tła.
Na 100% będę też haftować Tęczową Różę, która "wisi" na krośnie na takim etapie:
Krosna dopiero się uczę, więc i wolniej mi idzie. Na dodatek koniec roku obfitował w życiowo-hafciarskie pilne wydarzenia i róża też poszła w odstawkę.
Kolejny projekt, który na 100% powstanie to Okno z Widokiem. Tutaj jestem na etapie wydruku i kompletowania mulin. Niemniej obraz ten powstanie prędzej czy później. Chciałabym go haftować na zmianę ze Słonecznikami i Tęczową Różą, ale nie wiem jeszcze jak to wyjdzie organizacyjnie, jak poradzę sobie z nadmiarem takiej ilości kanwy. 
Z takich niezbyt sprecyzowanych hafcików to wiem że na 100% powstaną dwie metryczki dla dziewczynek oraz jedna pamiątka ślubna. Oprócz tego muszę zrobić coś dla córci, która najprawdopodobniej w czerwcu pożegna się z przedszkolem. Myślę nad jakimś haftem, ale nie wiem czy będzie to coś większego czy raczej kilka mniejszych obrazków dla opiekunek. Szukam inspiracji ;)
Może w ciągu roku znajdę fajny SAL czy inną zabawę, może znajdzie się ktoś chętny na jakiś obrazek, może ja znajdę okazję by komuś coś w prezencie... Tego nie wiem - zobaczymy. Nic nie planuję na sztywno.
Innych planów nie robię. Owszem, mam dość sporo wzorów na twardym dysku, ale są to hafty na bliżej nieokreśloną przyszłość. "Kiedyś" przyjdzie na nie czas.

Bardzo dziękuję Wszystkim za życzenia noworoczne pozostawione pod poprzednim postem.
Pozdrawiam